Rysunkowa skarbnica autorskich wierszydeł, rymowanek, zagadek i myśli do góry grzywką ... A czasem nie moich, ale wartych zatrzymania . Ilustrowane uśmiechy dla dzieci i nie tylko. Twórczy bałagan rozmaitości. Zapraszam!
Suwaczek z babyboom.pl Suwaczek z babyboom.pl Suwaczek z babyboom.pl Suwaczek z babyboom.pl
Blog > Komentarze do wpisu
"Dobrze w domu być z mamą - i wieczorem i rano..."

 - NAJISOWAŁAM LIŚĆ! - oznajmiła Zosia, odkładając ledwo zipiący zielony mazak.

Nieźle. Tym liściem i twarzą kota (którą pstryknę i zamieszczę niedługo) rozpoczynamy etap świadomego, konkretnego, CZYTELNEGO rysunku. Dotąd jak wariatkę cieszyły mnie dokończone okręgi, figury o domkniętych kantach i dorysowywane brakujące szczegóły (oczka, ogonki, łapki, wąsy...). No ale teraz - płonę z dumy! :))) I już zaczyna się coraz dokładniejsze kolorowanie: to znaczy podczas bazgrania przestrzeni trzymanie się wewnątrz konturu, miast zamaszyście szaleć po całej płaszczyźnie kartki. Z przyjemnością na to patrzę. W końcu rysowanie - to jest to! :)

Ów liść:

narysowałam liść

 

...a w ogóle to moje chorowanie jakieś takie owocne jest. Cieszę się, że kulka w głowie zniknęła po dwóch dniach i mogłam ruszać kończynami, bo dzięki temu, oprócz okazyjnego (drzemki Zosi) wylegiwania się pod kołdrą, pojenia się mlekiem, miodem i sokami, mogłam zacieśniać więzi z rodzinką, rozsądnie dozując aktywności:

 

  • męcząc plastelinę (tu akurat Zosia prezentuje węża - dzieło Taty; ale mamy teraz fazę plastelinową i potrafimy na zamówienie oraz z zamkniętymi oczami lepić niemal wszystko, celując zwłaszcza w kotach, psach, ślimakach i bałwankach z detalami):

wąż taty

 

 

  • zabierając dziecię do raju - na wieś pełną kotów małych i dużych:

z kotkiem Husky

 

 

  • uprawiając karuzelowe hulanki na krześle obrotowym:

kręć

 

 

  • wprawiając się w rysowaniu (na zdjęciu: pofestynowy ślad - balonik z helem - z dorysowanymi przez Zosię ustami; bo jakżeż to...):

usta kitty

 

 

  • oraz zwiedzając miasto komunikacją miejską (z litości dla odsypiającego nocną zmianę Taty, wymknęłyśmy się o poranku z domu; strzał w dziesiątkę! Ten zachwyt Zosi, gdy się wciąż okazywało, że "jeszcze nie wysiadamyyy??" :)):

zwiedzanie miasta

 

...plus dużo przeczytanych "Franklinów", wydeptanych w mieszkaniu tanecznym krokiem ścieżek, wyśpiewanych piosenek (Zosi nie przeszkadza mój obecny skrzek ani kichanie zamiast refrenu) - i czas. I łaskotki. I uśmiechy. Czas.

 

A tak odrobinkę, tak na dnie tej radości z odpoczywania, tęskni mi się jednak za zeróweczką. Zaraz pierwszego dnia nieobecności dostałam smsa od koleżanki, z którą pracuję:

"G. powiedział: Bardzo tęsknię za panią Justynką, a inne dzieciaki jeszcze bardziej."

I tak mi się dziwnie miękko zrobiło... :)

 

niedziela, 29 września 2013, justyna.szychowska

Polecane wpisy

Komentarze
2013/09/29 15:27:54
O jak fajnie :) Super zdjęcia, a zwłaszcza to na fotelu obrotowym rządzi! Odpoczywaj tam ile możesz i pozdrów Zosię ;)
-
2013/09/29 18:49:00
Piękny liść. I fajnie że tęsknią :).
-
2013/09/29 20:30:13
To na fotelu to też mój typ:) Te warkoczyki, ach:))))
Już niedużo owego wypoczywania, bo jutro wracam do zerówki - i uśmierzę tęsknotę! ;)